RECENZJA: Mammut Lithium Crest S

23 stycznia 2019 5 min czytania
Mammut Lithium Crest S to jeden z najlżejszych plecaków w swojej klasie. Czy wytrzyma jednak duże obciążenie i trudne warunki irlandzkiej przyrody? Rzetelnie przetestowałam go na własnych plecach i spisałam dla Was swoje wrażenia.
Zalety Wady
+ wygodny na plecach - jednokierunkowy zamek w dolnej kieszeni
+ regulowany system nośny - krótkie paski do mocowania na zewnątrz
+ miękka wyściółka szelek - mało kieszeni wewnętrznych
+ wąskie szelki
+ dwa wejścia
+ oddzielna dolna komora
+ pokrowiec przeciwdeszczowy

Wybierając plecak, przeglądałam szeroką ofertę producentów i modeli, które mamy do dyspozycji. Na własnych plecach przymierzyłam około piętnastu różnych modeli, ale ostatecznie wygrał Lithium Crest S marki Mammut. Jest to wariant odpowiedni dla drobniejszych sylwetek, co było jednym z jego największych atutów. Wiele modeli konkurencyjnych producentów odrzuciłam właśnie ze względu na zbyt duży system nośny, który po prostu nie pasował do mojej figury.

Mammut Lithium crest s Jay-graphite

Regulowana wygoda

Czym zatem system nośny plecaka Lithium jest tak wyjątkowy? Przede wszystkim jest regulowany. Mogłam więc dopasować odległość szelek od pasa biodrowego dokładnie do swoich pleców i w ten sposób osiągnąć maksymalny komfort. Regulacja jest bardzo prosta i wszystko trzyma się na rzep dokładnie tam, gdzie powinno. Plecak jest ponadto bardzo dobrze wyściełany i na plecach prawie się go nie czuje.
Recenzja Mammut Lithium Crest S
Odpowiadają mi także węższe szelki, które nie przeszkadzają ani nie wpijają się, nawet pod obciążeniem. Po zapięciu pasa piersiowego i biodrowego plecak ani drgnie na plecach. Oczywistością jest regulacja wysokości pasa piersiowego, który jest zamocowany na prowadnicy, dzięki czemu można go łatwo przesunąć do optymalnej pozycji nawet podczas marszu.

Co kryje się w środku

Plecak Mammut Lithium Crest S oferuje jedną główną komorę wewnętrzną z dostępem od góry i od dołu. Dolna część jest dodatkowo oddzielana przegrodą. Nie ma tu zamka błyskawicznego, lecz ściągacz ze sznurkiem, co uważam za dobry pomysł. Obsługa wewnątrz plecaka jest dzięki temu szybsza i wygodniejsza. Minusem może być mały otwór, który pozostaje na środku przegrody po jej ściągnięciu. Jeśli jednak nie nosicie w plecaku luźno wrzuconych drobiazgów, nie trzeba obawiać się ich wypadnięcia. Ja w dolnej komorze noszę aparat, więc mały otwór w niczym mi nie przeszkadzał.

To, czego brakowało mi przy dolnej komorze, to dwukierunkowy zamek. Kiedy ciągle wyciągam i chowam wspomniany aparat, szybciej zamyka się kieszeń dwoma suwakami skierowanymi ku sobie. W przypadku jednego suwaka, w który wyposażony jest ten plecak, trzeba dobrze wyrównać materiał, aby go zapiąć. Ale to już taki mój mały kaprys. :-)

Główna komora jest dość pojemna, z małą siatkową kieszonką na drobiazgi. Bez problemu zmieściłam w plecaku śpiwór i dmuchaną matę, oba ułożone w poprzek. Dzięki temu zostało jeszcze miejsce na pozostały ekwipunek, ubrania, kuchenkę turystyczną itp. Namiot na szczęście wziął do swojego plecaka mój mąż, więc nie musiałam dźwigać dodatkowego ciężaru. Gdybym jednak potrzebowała przymocować dodatkowy sprzęt na zewnątrz, nie jestem pewna, jak duże gabaryty wchodziłyby w grę – paski wydały mi się dość krótkie. Ze względu na ich długość (30 cm z boku i 35 cm na dole) można przymocować jedynie węższe rzeczy. Znajdują się tu jednak małe pętelki, które mogą posłużyć do zamocowania innych, dłuższych pasków, co rozwiązałoby kwestię przytroczenia namiotu.

Recenzja Mammut Lithium Crest S
Recenzja Mammut Lithium Crest S

Oczywistym elementem wyposażenia są pętle na kijki trekkingowe po obu stronach. Praktycznie zaprojektowane elastyczne kieszenie boczne są wystarczająco duże nawet na szerokie butelki Nalgene Wide Mouth.

Kieszenie, kieszonki, przegródki

Wspomniałam już o bocznych kieszeniach z siatki. To jednak z pewnością nie wszystkie, jakie oferuje Mammut. Zacznijmy od samej góry. W górnej klapie umieszczono kieszeń, w której producent ukrył odpinany pokrowiec przeciwdeszczowy na plecak. Kieszeń jest jednak wystarczająco pojemna także na wiele innych rzeczy. Za drobną wadę uważam stosunkowo wąskie wejście do tej kieszeni. Z drugiej strony całą klapę można całkowicie odpiąć i wykorzystać na przykład jako prowizoryczną kosmetyczkę. Na przedniej stronie plecaka znajduje się większa kieszeń szybkiego dostępu z elastycznymi bokami, idealna do szybkiego schowania bluzy lub kurtki. Kieszeń nie ma zamka, ale rzeczy są w niej stosunkowo dobrze zabezpieczone dzięki paskom zapinanym na klamry. Po lewej stronie pasa biodrowego znajduje się kieszeń wystarczająco duża nawet na mój telefon, więc rozmiar i umiejscowienie są idealne.

Wrażenia ogólne

Muszę przyznać, że Mammut Lithium Crest S (mile) zaskoczył mnie pod wieloma względami. Ze względu na to, że jestem dość dużą zwolenniczką marki Deuter z jej solidnością i wytrzymałością, początkowo podchodziłam do Mammuta dość sceptycznie. Tak lekki plecak nie może przecież zbyt wiele wytrzymać – myślałam sobie.

Okazało się jednak, że Mammut poradził sobie dokładnie tak samo jak moje pozostałe plecaki Deutera. Co więcej, Mammut jest lżejszy, co bardzo mi odpowiada. Lżejszy materiał początkowo był dla mnie nieco nietypowy, ponieważ lubię, gdy plecak sam z siebie trzyma fason. Musiałam mocno główkować, jak rozmieścić rzeczy w środku, aby plecak nie zamienił się w bezkształtny worek. Po kilku próbach przyzwyczaiłam się jednak i wypracowałam własny system.

Krótko mówiąc, jestem z tego plecaka zadowolona. Jest lekki, w sam raz na dwudniową wycieczkę, z bardzo wygodnym systemem nośnym i przyzwoitym wyposażeniem. Przydałoby się więcej kieszonek, zwłaszcza wewnątrz, ale poza tym nie mam mu nic istotnego do zarzucenia. Drobnym minusem może być jedynie wyższa cena zakupu i krótkie paski mocujące.

Recenzja Mammut Lithium Crest S
Akceptujemy VISA Akceptujemy Mastercard Akceptujemy Maestro Akceptujemy Google Pay Akceptujemy Apple Pay Akceptujemy BLIK