RECENZJA: Jack Wolfskin Highland Trail 36

8 kwietnia 2026 7 min czytania

Dobry sprzedawca nie może sprzedawać towaru, którego sam nie wypróbował. Dlatego staramy się testować różne plecaki, walizki i akcesoria, a także wyrabiać sobie zdanie o całych markach. W tym roku wybór padł między innymi na Jack Wolfskin. Ten niemiecki producent jest na rynku już od 36 lat, a w jego ofercie można znaleźć zarówno plecaki miejskie, sportowe, trekkingowe, jak i dla dzieci oraz mnóstwo akcesoriów. Ja wybrałem plecak Jack Wolfskin Highland Trail 36 Black i poddałem go dokładnemu testowaniu.

Dopracowany plecak średniej wielkości o uniwersalnym zastosowaniu

Jack Wolfskin Highland Trail

ZaletyWady
+ dostęp od przodu- brak kieszeni bocznych
+ wiele funkcjonalnych elementów- niewygodny system nośny na plecach (kwestia subiektywna)
+ pojemna kieszeń w klapie i z przodu- mała i trudniej dostępna dolna komora
+ solidny pas biodrowy 
+ kieszonki na pasie biodrowym 
+ pokrowiec przeciwdeszczowy 

Dlaczego właśnie Highland Trail 36?

Jack Wolfskin Highland Trail Pojemność 36 litrów plasuje się moim zdaniem na granicy. Znajduje się bowiem gdzieś pomiędzy plecakami na jednodniową wędrówkę (20–30 litrów) a plecakami na trekking o średniej długości (40–60 litrów). Poleciłbym go zatem wszystkim, którzy muszą nosić „ponadstandardowy” ekwipunek (np. sprzęt sportowy), wybierają się na kilkudniowy wyjazd bez konieczności noszenia rzeczy do spania (śpiwora, namiotu itp.) lub na lekki trekking. Ja osobiście wybrałem plecak przede wszystkim z tego pierwszego powodu oraz w celu uzupełnienia swojej kolekcji (szukałem plecaka o pojemności pomiędzy 28 a 55 litrów). Niewątpliwą zaletą Highland Trail 36 jest szeroki dostęp od przodu. To był drugi powód, dla którego go wybrałem. Główna zaleta dostępu od przodu polega przede wszystkim na łatwym dostępie do rzeczy ułożonych w środkowej części plecaka, bez konieczności wyciągania wszystkiego, co znajduje się nad nimi.

Co znajdziesz w środku

Plecak ma dwie komory i trzy wejścia. Do mniejszej dolnej komory prowadzi standardowe wejście na zamek, do komory głównej – przedni dostęp na zamek oraz klapa z klamrami. Po rozpięciu wewnętrznej przegrody materiałowej można oczywiście obie komory połączyć. Dolna komora mogłaby być jak na mój gust łatwiej dostępna (jeśli plecak nie leży płasko, rzeczy po otwarciu mają tendencję do wypadania, a w pozycji pionowej trudniej je też wkładać do środka). Jest to jednak zapewne cena za duży dostęp od przodu. Jack Wolfskin Highland Trail W klapie plecaka od spodu znajduje się bezpieczna kieszeń z karabińczykiem na klucze, a od góry pojemna kieszeń z szerokim dostępem na zamek. Z łatwością mieszczę w niej wszystko, co muszę mieć pod ręką (od chusty i peleryny przeciwdeszczowej po przekąski). Dwa suwaki i zamek w kształcie litery „L” (kieszeń otwiera się od tyłu i z boku) zapewniają łatwe pakowanie, trzeba jedynie uważać, aby jeden z suwaków nie pozostał niedomknięty. Górna komora jest ściągana sznurkiem z praktycznym mechanizmem blokującym (chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do jego obsługi, ale szybko stała się całkowicie automatyczna). Górny pasek z klamrą, regulowany i przymocowany do klapy, stanowi dodatkowe zabezpieczenie ładunku przed wypadnięciem, a pod nim można również przymocować dodatkowy ekwipunek (kurtkę, linę itp.). Przestrzeń można zwiększyć dzięki 10-centymetrowemu kominowi. Do zmniejszenia „grubości” służą natomiast dwie pary bocznych pasów kompresyjnych. W komorze głównej znajduje się kieszeń na bukłak, pętla do jego zawieszenia oraz wyjście na rurkę, praktycznie zamykane na rzep (uchwyt na obu szelkach to rzecz oczywista). Intensywnie żółty materiał wewnętrzny dzięki wysokiemu kontrastowi doskonale ułatwia szukanie zagubionych rzeczy. W zewnętrznej kieszeni na dnie plecaka ukryty jest pokrowiec przeciwdeszczowy w tym samym żółtym kolorze – bez takiego wyposażenia już nie wyruszyłbym w teren (dobrowolnie :-)). Jack Wolfskin Highland Trail W Highland Trail 36 brakuje mi jednak kieszeni bocznych, do których jestem przyzwyczajony z innych plecaków. Bez obciążenia po bokach waga znajduje się wprawdzie bardziej w osi pleców, ale kieszenie boczne po prostu czasami się przydają. Rekompensuje to jednak, oprócz dużej klapy, również pojemna kieszeń przednia. W jej wnętrzu znajduje się ponadto praktycznie umieszczona mniejsza przegródka (odpowiednia np. na notes, telefon komórkowy czy powerbank). Dodatkowe kieszonki na drobiazgi (klucze, odtwarzacz, słuchawki, latarkę itp.) znajdują się po obu stronach pasa biodrowego. Na prawym pasie są nawet dwie kieszonki (górna i dolna) i dzielą one jedną przestrzeń (regulowaną przegrodą dno/góra). Ponieważ jednak dolna kieszeń otwiera się od dołu, istnieje ryzyko wypadnięcia zawartości, przez co nie znalazłem dla niej większego zastosowania.

System nośny i pasy

Jack Wolfskin Highland Trail Szelki oraz pas biodrowy są miękko wyściełane. Pas biodrowy jest solidny i odpowiednio szeroki. System nośny jest doskonale wentylowany – dotyka pleców jedynie na odcinku lędźwiowym i na łopatkach. Jego wygoda jest jednak (przynajmniej w moim przypadku) dyskusyjna. Dolna wyściełana część wydaje mi się dość twarda i uciska w lędźwiach. Nie uniemożliwia to wprawdzie noszenia plecaka, ale miałem już na plecach wygodniejsze modele. Z kolei w przypadku szelek mam wrażenie, że za chwilę zsuną się z ramion (jeśli nie mam zapiętego pasa piersiowego). Być może po prostu Highland Trail 36 nie jest do końca odpowiedni dla mojej wysokiej i szczupłej sylwetki albo po prostu nie leży na mnie w 100% idealnie, a dla innej sylwetki okaże się lepszy. (Plecak był prezentem od dostawcy, więc nie miałem możliwości wcześniejszego przymierzenia go). System nośny nie jest regulowany, co oznacza mniejsze możliwości dopasowania, ale zapewnia większą stabilność i sztywność, jeśli dobrze leży (co akurat w moim przypadku się nie sprawdziło). Szelki są wystarczająco długie. Pas piersiowy ma regulację wysokości, ale po obu stronach mocowany jest za pomocą plastikowych haczyków, które można wprawdzie łatwo i szybko wpiąć oraz wypiąć, jednak wolę tradycyjną klamrę (ze względu na bardziej intuicyjną obsługę). Pasy stabilizujące przy pasie biodrowym i szelkach są (przynajmniej w przypadku większych plecaków, takich jak ten) nieodłącznym standardem.

Co znajdziesz na zewnątrz

Oprócz kieszeni wewnętrznych na plecaku znajduje się wystarczająco dużo elementów do mocowania ekwipunku na zewnątrz. Regulowane elastyczne pętle pozwalają zamocować kijki trekkingowe po prawej stronie i czekan po lewej stronie, ewentualnie inny sprzęt. Uniwersalne są również cztery mocne pętle z taśmy na wierzchu klapy. Dodatkowy ekwipunek można przymocować również za pomocą bocznych pasów kompresyjnych z klamrami. Po obu bokach znajduje się także elastyczna kieszeń na butelkę, która jest wystarczająco głęboka i szeroka – bez problemu zmieściła się w niej dowolna butelka (od termosu po 1,5-litrową Nalgene Wide Mouth). Nad tymi kieszeniami praktycznie poprowadzono dolne pasy kompresyjne, dzięki czemu można nimi ustabilizować butelkę lub inny ładunek. Materiał nie został poddany ekstremalnym testom, ale wygląda solidnie. Cała tkanina ma splot ripstop, a dno jest wzmocnione. Lekko ścięty kształt dna sprawia, że plecak nie stoi idealnie samodzielnie, jeśli nie jest odpowiednio wyważony. U góry nie brakuje mocnego uchwytu do przenoszenia. Czarny kolor z szarymi elementami wygląda elegancko, a żółte detale dodają plecakowi charakteru. Logo Jack Wolfskin (wilcza łapa) również prezentuje się bardzo ładnie i efektownie. Waga 1590 g przy 36 litrach jest raczej nieco powyżej średniej – to efekt solidnego materiału, dużej liczby kieszeni i dodatkowych elementów. 

Podsumowanie

Jack Wolfskin Highland Trail 36 Black poleciłbym wszystkim, którzy szukają „dużego plecaka o mniejszych wymiarach”. Jak na deklarowaną pojemność 36 litrów sprawia wrażenie naprawdę bardzo pojemnego. Wszystkie kieszenie i komory maksymalnie wykorzystują wymiary plecaka, dzięki czemu zmieści się w nich wszystko, czego potrzebuje przeciętny użytkownik. Poza dolną komorą pozostałe są znakomicie dostępne przez szerokie zamki błyskawiczne (z dominującym dostępem od przodu). Szkoda jedynie, że system nośny nie jest nieco lepiej dopracowany. Jeśli jednak komuś dobrze leży i w tej kwestii stawia raczej na prostotę, Highland Trail może okazać się naprawdę dobrym towarzyszem. W naszej ofercie znajduje się także nieco większy brat Jack Wolfskin Highland Trail 42 oraz inne rozmiary i warianty.

Akceptujemy VISA Akceptujemy Mastercard Akceptujemy Maestro Akceptujemy Google Pay Akceptujemy Apple Pay Akceptujemy BLIK