7 stycznia 2019
5 min czytania
Majestatyczne góry Tienszan ze śnieżnymi czapami, błękitne jeziora lodowcowe, równiny i jurty jak w Mongolii oraz olbrzymie stada jaków. To wszystko tworzy wyjątkową atmosferę Kirgistanu – kraju, który National Geographic wybrał jako top kierunek na rok 2019.Jeszcze niewiele słyszeliście o tym górzystym państwie? Nic nie szkodzi, po to tu jesteśmy, aby wam je przedstawić. Kirgistan leży w Azji Środkowej, a największa część jego granic sąsiaduje z Chinami i Kazachstanem. Jest z grubsza dwa i pół raza większy od Czech, jednak gęstość zaludnienia wynosi tu zaledwie 26 mieszkańców na km2. A kultura kirgiska? Ta łączy w sobie wpływy rosyjskie i chińskie.
Chociaż kraj ten leży ponad pięć i pół tysiąca kilometrów od nas, liniami Turkish Airlines dotrzecie do stolicy, Biszkeku, z zaledwie jedną przesiadką. W dodatku w kraju nie obowiązuje ruch wizowy, co jeszcze bardziej ułatwi wam planowanie podróży. Zachowajcie ostrożność jedynie wtedy, gdy planujecie odwiedzić miejsca w pobliżu granic – tam zazwyczaj potrzebne jest już zezwolenie, które jednak załatwicie na miejscu.
Jednego możecie być pewni – o wyprawie do Kirgistanu tak łatwo nie zapomnicie. Choć niektóre miejsca są już pod wpływem ruchu turystycznego, wciąż jest ich stosunkowo niewiele. Im dalej w góry się udacie, tym częściej doświadczycie dni, kiedy nie spotkacie żywej duszy, albo natkniecie się na miejscowych, którzy zaproszą was do swojego domu lub jurty i poczęstują świeżo upieczonym chlebem, pyszną herbatą, a może także kumysem – kwaskowatym napojem ze sfermentowanego mleka klaczy. (Przyznaję, że to ostatnie nie znajduje się może na szczycie listy największych przysmaków, ale to lokalny „smakołyk", którego warto przynajmniej spróbować... O ile oczywiście nie chcecie urazić gospodarzy.)
Tyle słowem krótkiego wstępu. Teraz wiecie już o Kirgistanie co nieco i na pewno jesteście ciekawi, co można tam zobaczyć. Możemy więc wspólnie wyruszyć w symboliczną podróż objazdową po zachodniej części kraju – z Biszkeku wokół jeziora Issyk-kul, wzdłuż granicy z Chinami do jeziora Kel-Suu i wreszcie przez Naryn z powrotem do stolicy.
Ała-Arcza
Ten park narodowy jest oddalony zaledwie o około godzinę drogi od Biszkeku, co jednak wcale nie ujmuje mu piękna. Tutaj również nacieszycie się naturą do woli. To prawda, że ze względu na łatwą dostępność przyjeżdża tu dość wielu turystów i mieszkańców, jednak większość z nich porusza się jedną główną trasą, więc gdy tylko dotrzecie w bardziej oddalone zakątki, ludzi będzie ubywać. Co więcej, spotkanie miejscowych nie musi być minusem – być może traficie nawet na wystawne kirgiskie wesele.
Czerwone kaniony Kok Moynok
Jadąc z Biszkeku w stronę jeziora Issyk-kul, warto rozważyć postój w dolinie rzeki Czu, gdzie znajdują się zachwycające formacje Kok Moynok. Jeśli chcecie podziwiać widok na nie z góry, wybierajcie drogę ostrożnie. Te formacje „skalne" w rzeczywistości składają się z sypkiej gliny, a wspinaczka pod górę, podczas gdy ziemia usuwa się pod stopami, to żadna przyjemność. Gdy jednak wejdziecie na sam szczyt, nagroda was nie minie – ukaże wam się widok na pofałdowany krajobraz we wszystkich odcieniach brązu i pomarańczu, miejscami przechodzących w czerwień.
Wskazówka: Jeśli zdecydujecie się odwiedzić formacje w rejonie Kok Moynok, nie zapomnijcie zabrać ze sobą wystarczającego zapasu napojów! Woda w rzece nie nadaje się do picia, a w tym poza tym wysuszonym krajobrazie wody nie uzupełnicie.
Niebiańska dolina Dżeti-Oguz
Po przystanku aklimatyzacyjnym nad jeziorem Issyk-kul jesteście gotowi na wyprawę w góry. Kirgiska przyroda zapiera dech w piersiach, a ze względu na małe zaludnienie możecie wyruszyć zasadniczo w dowolnym kierunku i mieć pewność, że czekają was niezapomniane widoki. Do niektórych miejsc można dotrzeć autem z napędem na cztery koła, ale tylko na własnych nogach odkryjecie ustronne zakątki nienaruszonej przyrody. My udaliśmy się przez miasteczko Karakoł do doliny Dżeti-Oguz. Po drodze można zboczyć nad jezioro Ała-Köl, które leży na wysokości około 3560 metrów.
Szumiący górski potok, zielone wzgórza, ośnieżone szczyty gór i stada pasących się koni... Oto dolina Dżeti-Oguz.

Kel-Suu – lodowcowa perła wśród skał
Moim osobistym faworytem jest górskie jezioro Kel-Suu. Przed wyjazdem przypadkowo natknęłam się na jakieś zdjęcia i decyzja zapadła – musimy je zobaczyć! Przez całą drogę powtarzałam sobie: To na pewno Photoshop, przecież nie może być aż tak piękne... A jednak jest! Otoczone skałami, z zachwycająco turkusową wodą. Do jeziora dotrzecie przez równinę, gdzie od czasu do czasu mija się jurtę lub wielkie stado jaków. Potem czeka was krótkie, bardziej strome podejście w skały i... już jesteście na miejscu. Jeśli jednak nie chcecie iść pieszo, po drodze możecie wynająć przewodnika i konie, które dowiozą was nad jezioro.
Wreszcie przez Naryn wracamy do Biszkeku, gdzie nasza podróż dobiega końca.
To tyle, jeśli chodzi o naszą wędrówkę po kirgiskich bezdrożach. A jeśli wasze stopy również rwą się do drogi, z pewnością dajcie szansę temu w pełni zasłużonemu top kierunkowi na rok 2019. Wierzę, że nie pożałujecie. :-)




